Arka Gdynia będzie musiała wypłacać pensję byłemu trenerowi Markowi Jarolímowi przez kolejne dwa lata. Kosztowny błąd kadrowy potwierdził Łukasz Gikiewicz w programie '1 Liga Styl Życia', opisując chaotyczne rządy czeskiego szkoleniowca.

Jarolím objął Arkę latem z zadaniem szybkiego powrotu do Ekstraklasy. Jego kadencja trwała zaledwie dziesięć spotkań, w których zanotował cztery zwycięstwa, dwa remisy i cztery porażki. Cierpliwość zarządu wyczerpała się pod koniec września, a jego miejsce zajął Tomasz Grzegorczyk. Problemem okazał się jednak trzyletni kontrakt, który Jarolím podpisał z klubem.

Łukasz Gikiewicz nie krył krytyki wobec metody pracy poprzedniego trenera. „Ten fachowiec z Czech nie miał pojęcia. Trener Jarolim, który był zaskoczony, jak profesjonalna jest pierwsza liga, wychodził”, powiedział. Dodał, że w pierwszych tygodniach przygotowań Jarolím nie przychodził na treningi z notatkami, co dezorientowało sztab. „Z tego, co słyszę, dwa lata będzie „na garnuszku” Arki Gdynia”, stwierdził Gikiewicz, podkreślając finansowe obciążenie dla klubu.

Dla Arki, która zakończyła ostatni sezon na 17. miejscu w tabeli z 36 punktami, takie zobowiązania są szczególnie dotkliwe.

Następny sprawdzian czeka zespół już 24 października w domowym starciu z Niecieczą, która zajmuje 18. pozycję. Obciążenie budżetowe wynagrodzeniem dla byłego trenera na pewno nie ułatwi realizacji sportowych celów w tym sezonie.

First reported at transfery.info