Okazuje się, że nawet jeden tydzień w piłce to bardzo dużo czasu. Arka Gdynia była po wstydliwej przegranej w Skierniewicach, z Puszcza Niepołomice ograła Odrę Opole. Minęło kilka dni i... sytuacja była zgoła odmienna. Trzeba powiedzieć wprost, że drużyna Tomasza Tułacza nad morsem nie dojechała na czas. Od pierwszych minut mieliśmy dominację gospodarzy, co zaowocowało szybko strzelonymi golami. Dwa stałe fragmenty (aut, rzut rożny) i było 2:0. Później jeszcze fatalne zachowanie Kacpra Przybyłki skończyło się trzecim trafieniem żółto-niebieskich. Przepaść. Puszcza w zasadzie nie zagrażała. Trener Tułacz wściekł się na Przybyłkę i zdjął go z boiska już w 32. minucie (tuż po trzecim straconym golu). Arka była faworytem, ale chyba nikt nie spodziewał się aż tak jednostronnego spotkania. Szybko rozegrany aut, główka Vladislavsa Gutkovskisa i 1:0. Poźniej rzut rożny, strzał Serafina Szoty i 2:0. A wspomnianą już kontrę sfinalizował Filip Waluś, wykorzystując podanie Dawida Gojnego. Goście obudzili się dopiero po przerwie. To znaczy, wykorzystywali fakt, że Arka trochę odpuściła i chyba nie chciała za wszelką cenę szukać kolejnych bramek. Nie oglądaliśmy huraganowych ataków, ale przynajmniej cokolwiek działo się pod bramką gdynian. Choć nie na tyle, by Dawid Arndt musiał wznowić się na wyżyny swoich umiejętności. Arka jest wiceliderem rozgrywek, natomiast Puszcza znajduje się w tej chwili tuż nad strefą spadkową. Rzecz jasna nie należy poświęcać zbyt dużej uwagi tabeli, bo do końca sezonu wiele się zmieni.
Klub
Puszcza nie dojechała na czas do Gdyni. 30 minut i było po wszystkim
Arka Gdynia zanotowało przegrane spotkanie z Puszczą Niepołomice. Drużyna Tomasza Tułacza była po wstydliwej przegranej w Skierniewicach. Od pierwszych minut mieliśmy dominację gospodarzy, co zaowocowało szybko strzelonymi golami. Puszcza nie zagrażała, ale chyba nikt nie spodziewał się aż tak jednostronnego spotkania. Arka jest wiceliderem rozgrywek, natomiast Puszcza znajduje się w tej chwili tuż nad strefą spadkową.
